Andrzej Leja

Podcast - wersja audio artykułu
Nie dogadali się – O północy się zjawili jacyś dwaj cywili, mordy odrapane, włosy jak badyli, nic nikomu nie mówili, tylko w mordę bili… A teraz już poważniej, abstrahując od piosenki lwowskiej „Bal u weteranów”. Oto dwóch weteranów politycznych o statusie najważniejszych polityków PiS (prezes  i wiceprezes) o północy w miniony czwartek zadecydowali o rozpadzie w PiS, poobijane „buzie” mamy my, wyborcy PiS,...
Nie dogadali się – O północy się zjawili jacyś dwaj cywili, mordy odrapane, włosy jak badyli, nic nikomu nie mówili, tylko w mordę bili… A teraz już poważniej, abstrahując od piosenki lwowskiej „Bal u weteranów”. Oto dwóch weteranów politycznych o statusie najważniejszych polityków PiS (prezes  i wiceprezes) o północy w miniony czwartek zadecydowali o rozpadzie w PiS, poobijane „buzie” mamy my, wyborcy PiS,...
Lewą marsz! – Kto tam znów rusza prawą? Lewa, lewa, lewa! Zacząłem Majakowskim, bo rządząca ferajna niczym komuna, zwarta, wszystko dla swoich (rząd sam się wyżywi – Urban), brutalna dla patriotów, gotowa zatopić Purpurę w imię chorej ideologii i zobowiązań wobec obcych. Bardziej by więc pasowało szekspirowskie Źle się dzieje w państwie… polskim (lekko trawestując), taki tytuł mógłby pojawiać...
Lewą marsz! – Kto tam znów rusza prawą? Lewa, lewa, lewa! Zacząłem Majakowskim, bo rządząca ferajna niczym komuna, zwarta, wszystko dla swoich (rząd sam się wyżywi – Urban), brutalna dla patriotów, gotowa zatopić Purpurę w imię chorej ideologii i zobowiązań wobec obcych. Bardziej by więc pasowało szekspirowskie Źle się dzieje w państwie… polskim (lekko trawestując), taki tytuł mógłby pojawiać...
Są chwile w życiu każdego narodu, gdy nie tylko nie wolno milczeć, ale trzeba wręcz krzyczeć, by każdy ten krzyk usłyszał. O znaczeniu „krzyku” – innego rodzaju niż ten u Muncha, ale też pełnego bólu – wspomina Józef Czapski (w: „Pisma rozproszone”) w opowieści o Mickiewiczu. Kiedy autor „Dziadów” uzyskał audiencję u papieża Piusa IX, a był rok 1848 (53 lata po zniknięciu...
Są chwile w życiu każdego narodu, gdy nie tylko nie wolno milczeć, ale trzeba wręcz krzyczeć, by każdy ten krzyk usłyszał. O znaczeniu „krzyku” – innego rodzaju niż ten u Muncha, ale też pełnego bólu – wspomina Józef Czapski (w: „Pisma rozproszone”) w opowieści o Mickiewiczu. Kiedy autor „Dziadów” uzyskał audiencję u papieża Piusa IX, a był rok 1848 (53 lata po zniknięciu...
Elegia wołyńska – 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar ukraińskiego Ludobójstwa Dzień 11 lipca 1943 r. to jedna z najtragiczniejszych kart polskiej historii, apogeum ukraińskich zbrodni popełnianych na polskich sąsiadach, dzień okupiony straszliwymi cierpieniami i krwią tysięcy Polaków. A przecież takich morderczych dla Polaków dni na terenach wschodniej przedwojennej Polski było znacznie więcej. – Przyjechali wozami, nocą. Twarze posmarowane sadzą…...
Wehikułem czasu w lipiec 1926 (w tle uwagi o relacjach z Ukrainą) To już ponad setna nasza wyprawa wehikułem Wellsa wiek wstecz, a penetrujemy tamtą polityczną polską rzeczywistość, nie tyle szukając elementów wspólnych, co tych, które dowodzą, iż historia magistra vitae est i Cyceron miał rację, znajomość historii – bezcenna! I ci, którzy negują jej rangę (a to w rodzimej polityce...
Elegia wołyńska – 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar ukraińskiego Ludobójstwa Dzień 11 lipca 1943 r. to jedna z najtragiczniejszych kart polskiej historii, apogeum ukraińskich zbrodni popełnianych na polskich sąsiadach, dzień okupiony straszliwymi cierpieniami i krwią tysięcy Polaków. A przecież takich morderczych dla Polaków dni na terenach wschodniej przedwojennej Polski było znacznie więcej. – Przyjechali wozami, nocą. Twarze posmarowane sadzą…...
Wehikułem czasu w lipiec 1926 (w tle uwagi o relacjach z Ukrainą) To już ponad setna nasza wyprawa wehikułem Wellsa wiek wstecz, a penetrujemy tamtą polityczną polską rzeczywistość, nie tyle szukając elementów wspólnych, co tych, które dowodzą, iż historia magistra vitae est i Cyceron miał rację, znajomość historii – bezcenna! I ci, którzy negują jej rangę (a to w rodzimej polityce...