Tomasz Rzeczycki

Podcast - wersja audio artykułu
Za profesjonalne poszukiwania złota Wrocławia władze wzięły się dopiero wtedy, gdy zbliżał się upadek anachronicznej gospodarki socjalistycznej, a dni rządów towarzysza Edwarda Gierka były już właściwie policzone. Władze potrzebowały pieniędzy i liczyły na to, że poszukiwania przyniosą skutek. Zabrakło wtedy refleksji, że prostszym sposobem byłoby rozwiązanie partii komunistycznej PZPR, wprowadzenie w Polsce liberalnego kapitalizmu i gospodarki wolnorynkowej. Górę wzięła irracjonalna...
Służby specjalne cywilizowanego świata przechwyciły rozmowę dwóch zbrodniarzy wojennych. – Siergieju Iwanowiczu! – darł się na całe gardło jakiś starszy dziadek. – Co się stało, Władimirze Władimirowiczu? – spytał Siergiej. – Czy coś pilnego? Bo jak nie, to chciałbym wrócić do roboty. – A cóż to cię tak zaabsorbowało? – zapytał Władimir. – Przecież w tym bunkrze nie ma nic do roboty. Rano pobudka, potem...
Na posiedzeniu rządu ogłoszono przerwę obiadową. – Dziś w jadłospisie do wyboru pierogi z kresów wschodnich lub fasolka po bostońsku – powiedział premier Mateusz Morawiecki. – Chyba po bretońsku? – spytał Piotr Gliński. – Po bostońsku! – orzekł premier. – Nasi sojusznicy są za oceanem, a Francuzi, w tym Bretończycy, znów wybrali do drugiej tury nie tego, kogo trzeba, więc muszą być konsekwencje. – A co do picia?...
Służby specjalne przechwyciły jeszcze jedną rozmowę dwóch zbrodniarzy wojennych. – Siergieju Iwanowiczu! – zawołał ktoś ze złością w głosie. – Co się stało, Władimirze Wissarionowiczu? – odezwał się Siergiej. – Władimirowiczu, nie Wissarionowiczu! Zapomniałeś?! – zezłościł się Władimir. – Jest wojna, to się o wielu rzeczach zapomina – odparł Siergiej. – Taki Emmanuel Makron jakoś nie zapomina do mnie codziennie zadzwonić – wytknął mu Władimir. – Dopytuje się: Jak...
Premier Mateusz Morawiecki wszedł na salę posiedzeń rządu z kwaśną miną. – Co znaczy ten plakat nad moim fotelem z napisem „Jarek – Viktor dwa bratanki”?! – zezłościł się premier. – Przecież to już nieaktualne! – Też byłem tego zdania – przytaknął wicepremier Jacek Sasin. – Przecież mówiłem ci pół roku temu, że skoro Gowin wyleciał z rządu, to po co jeszcze trzymać jego zdjęcie,...
Wicepremier Jacek Sasin wybrał się na spacer z nożyczkami i workiem na makulaturę, gdy otoczyli go dziennikarze. – Co pan tu robi? – spytali go. – Umówiłem się z prezesem Orlenu Danielem Obajtkiem, że będziemy dzisiaj zdejmować te nieaktualne już plakaty propagandowe. Wiecie, o zimowej obniżce cen paliw. Bo zima się skończyła – wyjaśnił Sasin. – Pamiętamy – potwierdził korespondent Centralnej Agencji Informacyjnej. – Pierwszego lutego...
Służby specjalne zarejestrowały rozmowę dwóch mężczyzn w Rosji – Siergieju Iwanowiczu! – warknął starszy mężczyzna. – Czy Moskwa już padła? – Nie wiem, Ukraińcy przerwali nam łączność, Władimirze Kim-ir-senowiczu – odparł Siergiej. – Władimirowiczu, a nie Kim-ir-senowiczu! – wytknął mu Władimir. – No to wyślij kolejny oddział sołdatów z pieśnią na ustach: Ruskij sołdat, idti na bój! – Nie ma już kogo wysłać, wodzu – odpowiedział Siergiej. – Nawet...
Służby wywiadowcze przechwyciły kolejną rozmowę, toczoną w bunkrze dowodzenia na Uralu. – Siergieju Wiktorowiczu! – wrzeszczał starszy mężczyzna. – Gdzieście podziali moją tabelę Lecha?! – Jaką tabelę? Jakiego Lecha? – zdziwił się Siergiej. – Mówcie jaśniej, Władimirze Adolfowiczu! – Władimirowiczu, a nie Adolfowiczu! – zezłościł się Władimir. – No tego Lecha, co go kazałem zestrzelić z całą załogą nad Smoleńskiem, nie pamiętacie? – Co to ja jestem encyklopedia,...
W kwaterze głównej wodza Totalnej Opozycji zapanowała euforia.– Hura! – cieszył się Borys Budka. – Jeden z siepaczy pisowskiego wojska przeszedł na stronę uchodźców!– Jak przeszedł? – spytał były szofer Donald Tusk.– Normalnie – wzruszył ramionami Borys Budka. – Pewnie tak jak my. Wziął nożyce do cięcia drutu kolczastego i wyrąbał furtkę, takie przejście z reżimu kaczystowskiego do wolnej Białorusi.– Zaraz! – otrząsnął się Donald Tusk. – Mariusz Błaszczak...
W 1985 r. opinię publiczną w Polsce poruszyła informacja o udanej ucieczce ciężarówką do Szwecji braci Adama i Krzysztofa Zielińskich. Tylko nieliczni wiedzieli, że nie byli oni pierwszymi nastolatkami, którym udało się przechytrzyć czujność kontrolerów i przedostać się do Skandynawii. Trzy lata wcześniej niż bracia Zielińscy podobnego wyczynu na początku stanu wojennego dokonali dwaj piętnastoletni chłopcy ze Szczecina. Motyw był...