W domu rekolekcyjnym w Kluczborku księża prowadzą m.in. rekolekcje na temat finansów. Głoszą, że należy płacić wyłącznie gotówką, a nie kartą, bo to uczy odpowiedzialności za swoje zakupy i gospodarności majątkiem, jakim dysponujemy. Lepiej być człowiekiem odpowiedzialnym, czy też członkiem gromady idiotów, którą rządzący mogą z łatwością sterować?
Z początkiem lipca 2026 r. warszawska Biblioteka Narodowa zmieniła regulamin. Od tego momentu zaprzestano udostępniać czytelnikom jakiekolwiek egzemplarze dzienników, tygodników czy dwutygodników z XIX, XX i XXI w. w formie papierowej. Kto zechce poczytać „Warszawską Gazetę” sprzed roku, ten jej tam nie dostanie. Owszem, może poprosić o zeskanowanie konkretnego rocznika gazety i potem obejrzeć na ekranie komputera w czytelni, ale to potrwa. Ewentualnie może napisać pismo z prośbą o udostępnienie papierowej wersji gazety, uzasadnić, po co mu to i na co. I czekać na decyzję biblioteki. Chcieliście Polski cyfrowej, to ją macie. Z internetem jest jak z dzikim zachodem. Wydawało się, że internet przyniesie wolność, a przyniósł drożyznę, kontrolę i inwigilację. Na dzikim zachodzie pierwsi osadnicy mogli robić, co chcieli. Wyznaczali sobie sami złotonośne działki. Potem przyszły przepisy i uregulowania. Dzisiaj lewacka Kalifornia na zachodzie Stanów jest miejscem, skąd najlepiej wiać, jeśli miłujesz wolność. Biblioteka Narodowa odmawia udostępniania gazet. To mniej więcej tak, jak gdyby Muzeum Narodowe pochowało wszystkie rzeźby i obrazy do magazynu, w zamian wieszając na ścianach monitory komputerowe, wyświetlające reprodukcje tych obrazów. Brzmi idiotycznie? Ależ do tego może dojść, oczywiście w trosce o dobro zbiorów. Potem ktoś może wpaść na pomysł, że mecze lepiej rozgrywać przy pustych trybunach, a kibicom zapewnić transmisję internetową. Zresztą, po co trybuny, po co je sprzątać i malować? Wyburzyć trybuny, zaoszczędzi się na utrzymaniu stadionu. Starczy samo boisko i rozstawione kamery. Dawniej studenci przychodzili do bibliotek, by szperać i szukać wiadomości. Teraz mają czata, mają bielika i innych sztucznych inteligentów. Wydaje im się, że jest szybciej i taniej, bo nie trzeba kserować podręczników, nie trzeba kupować książek. Guzik prawda, że taniej. Sztuczna inteligencja potrzebuje ogromniastych zasobów elektroniki. Firmom produkującym tak zwane kości pamięci RAM przestało się opłacać sprzedawać je na rynek detaliczny. Wszystko na pniu kupują serwerownie. W efekcie komputery dla zwykłych obywateli podrożały kolosalnie. I jeszcze podrożeją.
Z Mazowsza przenieśmy się do Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Dopóki za tamtejsze tramwaje i autobusy odpowiadał Komunikacyjny Związek Komunalny GOP, to w kierowcy w pojazdach sprzedawali bilety. Teraz, gdy ruchem kieruje Zarząd Transportu Metropolitalnego, kierowcy przestali sprzedawać bilety. W pojeździe za przejazd można zapłacić kartą płatniczą. Gotówką się nie da. Przypomnę, że w Polsce nie ma obowiązku posiadania konta bankowego ani karty płatniczej. Na zdecydowanej większości przystanków autobusowych w GOP-ie nie ma automatów biletowych ani kiosków z biletami. Gotówkę można rozmienić na kilka banknotów. A karta? Możesz mieć kartę płatniczą w telefonie albo w portfelu. Gdy telefon wpadnie ci do wody albo gdy przypadkowo złamiesz kartę płatniczą, naraz tracisz dostęp do całej gotówki. Przecięty banknot można było skleić taśmą klejącą. Tutaj się nie da. Co się może stać, jeśli całkowicie przejdziemy na transakcje bezgotówkowe? Co się może wydarzyć, jeśli biblioteki czy muzea będą udostępniać zbiory wyłącznie w formie elektronicznej? Wystarczy jedna decyzja o wyłączeni prądu czy o odcięciu ciebie lub twojej rodziny od dostępu do bankowości elektronicznej, czy innych usług cyfrowych. Jedna decyzja i nie masz nic. Zresztą, nie musi to być decyzja neobezpieki. Może być atak hakerów, może być eksplozja w elektrowni, cokolwiek. Wolność wyboru jest wtedy, kiedy to ja decyduję, na co wydam swoje pieniądze, a nie bank, który określa, że karta płatnicza jest ważna maksimum trzy lata. Bank ustala maksymalne limity, ile razy dziennie mogę zapłacić kartą płatniczą,albo ile razy mogę wypłacić gotówkę z bankomatu. Pamiętacie ciężarówkowy konwój wolności w Kanadzie w czasie obłędu kowidowego? Kierowcom uczestniczącym w konwoju odcięto dostęp do kont bankowych i było pozamiatane. Totalitarne władze były górą, bo wcześniej kierowcy uwierzyli, że z kartą jest wygodniej niż gotówką. Partie prawicowe niech sobie to wezmą do serca. Obowiązek przyjmowania gotówki bez ograniczeń przy wszelakich transakcjach powinien być zapisany w konstytucji. Jednak nie tylko to. Płatność gotówką powinna być zawsze tańsza niż płatność kartą za tę samą usługę czy towar. To też należy wpisać do konstytucji. Skandaliczna i naganna jest praktyka tych podmiotów, które robią odwrotnie. Inaczej za jakiś czas obudzimy się na tym samym poboczu co kanadyjscy kierowcy ciężarówek. W domu rekolekcyjnym w Kluczborku księża prowadzą m.in. rekolekcje na temat finansów. Głoszą, że należy płacić wyłącznie gotówką, a nie kartą, bo to uczy odpowiedzialności za swoje zakupy i gospodarności majątkiem, jakim dysponujemy. Lepiej być człowiekiem odpowiedzialnym, czy też członkiem gromady idiotów, którą rządzący mogą z łatwością sterować?